Artykuły

Dlaczego Kościół potępia in vitro i antykoncepcję

Watykan protestuje przeciw "cywilizacji śmierci", ale w praktyce biskupi bywają skłonni do tego, być dać katolickim politykom przyzwolenie na kompromisy w sprawie ustaw o zapłodnieniu pozaustrojowym czy stosowaniu pigułki "dzień po".

"Przekazywanie życia jest aktem osobistym mężczyzny i kobiety jako pary, który nie dopuszcza żadnego działania zastępczego" - głosi instrukcja "Dignitas personae", którą Kongregacja Nauki Wiary wydała w 2008 r. Powtarza ona nauczanie Kościoła, że powstanie zarodka daje początek życiu ludzkiemu i dlatego należy mu się poszanowanie ze względu na przynależną mu "godność osoby ludzkiej".

Część kościelnych myślicieli woli argument o "godności osoby", unika jednoznacznych sformułowań, że zarodek od początku jest "osobą ludzką", bo są one kontrowersyjne nawet w ramach katolickiej tradycji filozoficznej. Wielu kluczowych teologów (m.in. św. Augustyn i św. Tomasz z Akwinu) przez wieki próbowało bowiem rozróżniać embriony z duszą rozumną bądź bez niej. Miało to zależeć - w ślad za poglądem Arystotelesa - od stanu ich uformowania, czyli fazy rozwoju. Granicę próbowano też wyznaczać w momencie pierwszego odczuwalnego poruszenia się płodu w łonie. Dopiero papież Pius IX w drugiej połowie XIX w. wykreślił na dobre z kościelnych przepisów rozróżnienie na płód z duszą i jeszcze bez niej.

Obecnie Watykan zaleca parom, które nie potrafią doczekać się dziecka, rozważenie adopcji. Sama metoda in vitro jest zdaniem Kościoła niegodziwa, a jeśli już jest dostępna w jakimś kraju, to instrukcja "Dignitas personae" zaleca, by powstałe w jej wyniku embriony chronić jako ludzi.

Kościół potępia ich mrożenie, niszczenie i przekazywanie do badań naukowych. Co więc z nimi zrobić? Odpowiedź jest bardzo ogólnikowa: "Tysiące porzuconych embrionów stwarzają sytuację niesprawiedliwości nie do naprawienia".

"Dignitas personae" potwierdza zgodę Kościoła na badania nad komórkami macierzystymi (w przyszłości mogą doprowadzić do produkowania np. komórek odpornościowych w celach leczniczych) pobieranymi od osób dorosłych, od naturalnie zmarłych płodów lub z krwi pępowinowej. Sprzeciwia się natomiast pobieraniu ich od embrionów (te komórki macierzyste są bardziej użyteczne dla naukowców) nawet przy użyciu technik nieprowadzących do ich uśmiercenia.

Watykan zgadza się też na terapie genowe. Zdecydowanie zakazuje jednak - choć to na razie zagrożenie teoretyczne - "projektowania dzieci", w tym leczenia bądź ulepszania komórek płciowych.

"Dignitas personae" uznaje aborcję i antykoncepcję za przejawy tej samej "cywilizacji śmierci". Tak radykalne sformułowania forsował w Kościele Jan Paweł II, choć wielu katolickich duszpasterzy i teologów otwarcie przyznaje, że czyny te mają zupełnie inną rangę moralną i należy je wyraziście rozróżniać.

- To bardzo smutne, że encyklika "Humanae vitae" przyczyniła się do tego, iż wielu już nie traktuje poważnie Kościoła jako rozmówcy i nauczyciela - komentował stanowisko Watykanu w sprawie antykoncepcji kardynał Carlo Maria Martini, nieżyjący już symbol reformatorskiego skrzydła w Kościele.

Włoski hierarcha sugerował, by ostateczną decyzję o używaniu środków antykoncepcyjnych pozostawić kochającym się małżonkom. O zapłodnieniu in vitro mówił w 2006 r. tygodnikowi "L'Espresso" tak: - Postępy nauki tworzą nowe obszary graniczne, obszary szarości. Dobrą zasadą jest powstrzymywanie się od pospiesznych sądów.

Obecny papież Franciszek zdecydowanie bronił bioetycznego nauczania Kościoła jako arcybiskup Buenos Aires i nic nie zapowiada, że zmieni w tej sprawie zdanie.

Rygorystyczne nauczanie Watykanu nie wyklucza jednak politycznych kompromisów w przypadkach, kiedy nie da się przeforsować ustaw w pełni zgodnych z katolickim nauczaniem. Kiedy we Włoszech próbowano zliberalizować przepisy o in vitro w referendum z 2005 r., Kościół włączył się do kampanii przeciw zmianom (głosowanie okazało się nieważne z racji niskiej frekwencji). Tym samym bronił jednak wcześniejszej ustawy, choć była ona niezgodna z katolickim nauczaniem, bo w ogóle dopuszczała in vitro.

Do dziś Włochy są na Zachodzie jednym z krajów o najostrzejszych przepisach w sprawie sztucznego zapłodnienia, ale go nie zabraniają. Nie wolno tam mrozić zarodków, diagnozować ich przed wszczepieniem, zapłodnienie in vitro jest dostępne tylko dla par (czyli bez użycia gamet osób trzecich). Dopiero orzeczenie trybunału konstytucyjnego z 2009 r. otworzyło drogę do tworzenia więcej niż trzech zarodków.

Jednoznaczny sprzeciw Kościoła wobec aborcji (za taką Watykan uznaje także niszczenie zarodków) nie oznacza całkowitego zakazu podawania kobietom niektórych rodzajów pigułek "dzień po", czyli zapobiegających ciąży już po stosunku seksualnym. Chodzi wyłącznie o te środki, które nie dopuszczają do powstania zarodka (w przeciwieństwie do środków utrudniających zarodkowi zagnieżdżenie się w macicy). Są podawane ofiarom gwałtów w szpitalach katolickich w USA, a ostatnio aprobatę wobec tej metody potwierdzili biskupi niemieccy.

(wyborcza.pl/ © Agora SA)